czwartek, 9 lipca 2015

Prolog

Powoli zapadał zmrok.Wysoko na drzewie zahuczała sowa, a gdzie indziej po stercie jesiennych liści przebiegł wystraszony zając.
Kobieca postać ubrana w czarną pelerynę szybkim krokiem zmierzała w stronę Zakazanego Lasu.
Była coraz bliżej. Serce łomotało jej w piersi. Na granicy puszczy odwróciła się, sprawdzając czy nikt za nią nie idzie. Szkolne błonia były puste, a w zamku nie paliło się żadne światło.
Dziewczyna wyjęła zza pazuchy płaszcza różdżkę i wyciągnęła ją przed siebie, jednocześnie podążając w głąb lasu.
- Lumos. - szepnęła drżącym głosem, a na końcu magicznego patyka pojawiło się światło.
Trochę się bała. Po raz pierwszy była tu sama, bez niego. Rozejrzała się wokół siebie w nadziei, że wyłoni się wśród drzew i powie, że wszystko jest w porządku, że jest bezpieczna bo on tu jest. Ale nie było go.
Podążała coraz dalej i dalej. Trochę dalej słychać było odgłos kopyt, jednak ona nie zwróciła na nie zbytnio uwagi. Szła po prostu dalej.
Po chwilowej wędrówce doszła na miejsce. Była to niewielka polana, skąpana w świetle księżyca, gdzie w samym środku rosła samotnie wierzba. Oparty o nią stał on, piękny niczym młody bóg.
Chłopak miał na oko dziewiętnaście lat, był od niej trochę starszy. Miał gęste, czarne włosy, w których uwielbiała zanurzać ręce oraz ciemne oczy, które nie miały dna. Był również bardzo blady, co razem nadawało mu piekielnie przystojny wygląd.
- W końcu jesteś. - warknął. Dziewczyna zadrżała. W takich chwilach naprawdę go się bała.
- Wybacz.. Dumbledore patrolował Salę Wejściową. -wytłumaczyła się.
- Dumbledore?! Jasna cholera! -przeklął głośno chłopak, że aż ptaki sfrunęły z gałęzi drzewa.
Dziewczyna spojrzała na niego. Ze złości cały aż się trząsł.
- Dlaczego wzywałeś mnie tu w środku nocy, Tom? -spytała się, jednocześnie obejmując jego szyje.
Tom odruchowo złapał ją w pasie i przyciągnął ją bliżej siebie. Robił to mechanicznie, zupełnie bez uczuć.
- Musimy załatwić pewną sprawę... - zaczął i spojrzał na nią swoimi mądrymi oczami. Dziewczyna posłała mu pytające spojrzenie.
- Nie potrzebnie zacząłem się z Tobą zadawać. To był mój wielki błąd. -oznajmił. Dziewczyna próbowała wyrwać się z jego uścisku. Na próżno, był za silny.
- J-j-jak to? -zająknęła się. Serca zaczęło jej walić jak młot.
- Tak to -syknął i popchnął ją na pobliskie drzewo. Po chwili dodał, wyciągając różdżkę. - Błąd, który muszę zlikwidować.
Dziewczyna krzyknęła, zagłuszając dźwięk zaklęcia. Jedyne co zobaczyła to błysk światła..


4 komentarze:

  1. Piękne. Z niecierpliwością czekam na kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
  2. Usunęło mi poprzedni. Ale cudowne.


    Jakby co to jestem lilcia ;).

    Naprawdę ciekawie zapowiada się ta historia.
    Informuj mnie o nowych notkach!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawi mnie dlaczego akurat.. Elizabeth MALFOY? Mam nadzieje, że jej nazwisko jakoś wpłynie na opowieść czy coś. Ogólnie jestem zadowolona ^^ Historia żeby shippować kogoś z Tomem jest mi znana, ale Twój Prolog.. Ło matko! On chce ją ZABIĆ? Nie no.. czekam na więcej! I to już w Prologu haha :D
    Może wzbogaciłabyś swój tekst o akapity? Ładniej by wyglądał ;x
    Czasem zapomniałaś dać spacji po myślniku co troszkę mnie raziło, ale dało się wytrzymać ;d I mam jedną rade, a mianowicie:
    "- Lumos. - szepnęła" - Jeśli po Lumos dałaś kropkę to szepnęła powinno być z wielkiej litery.
    Ogólnie to jestem zadowolona, ale szczerze powiedziawszy jakoś nie wczułam się w rozdział mam nadzieję, że w następnym już będzie inaczej :D
    Pozdrawiam, życzę sukcesów i weny i mam pytanie.. Co skłoniło Cię do tego by założyć bloga?

    Zapraszam do siebie: http://laura-w-hogwarcie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta Elizabeth to jest jakaś prababcia Draco? Zaczyna się fajnie, na razie niewiele mogę powiedzieć, ale czekam na rozwój akcji :> całuski!
    ps. to ja, Shanti Black xD

    OdpowiedzUsuń